.

Wydarzenia, które Matka Boża przepowiedziała w swoich Orędziach, a które się dotychczas spełniły

2. Orędzie (21.04.1945) 

proklamowanie niezależnego państwa Izrael

„A Izrael zmartwychwstanie znowu.

Przepowiednia ta spełniła się 14 maja 1948 r.

4. Orędzie (29.08.1945)         

wojna w Iraku

„Wtedy Pani ukazuje nową, jednakże dziwną wojnę, która wybuchnie o wiele później i stanie się przyczyną strasznych katastrof.

46 lat później, w roku 1991, widząca rozpoznała w tym krótką, ale bardzo niszczycielską wojnę w Iraku. Rzeczywiście, ataki rakietowe były dla niej w tamtym czasie zupełnie nieznane, stąd określenie „dziwna wojna.

5. Orędzie (07.10.1945)         

proklamowanie Chińskiej Republiki Ludowej

„Widzę słońce i półksiężyc. I rozumiem wewnętrznie: to jest daleki Wschód. Widzę Chiny z czerwoną flagą”.

Otrzymane przez Idę w tej wizji proroctwo spełniło się cztery lata później tj. 01.10.1949 r. kiedy to po dwuletniej wojnie domowej, pomiędzy komunistami i armią generała Tschiang Kaischeksa, proklamowana została, przez przewodniczącego Komunistycznej Partii Chin Mao Tsetunga, Chińska Republika Ludowa.

6. Orędzie (03.01.1946)

„mea culpa” Dzień Przebaczenia

„Widzę Watykan. Zdaje się, jakby się kręcił pośrodku świata. W Watykanie widzę papieża, z podniesioną głową i z dwoma podniesionymi palcami. Patrzy z powagą przed siebie. Biję się wtedy trzykrotnie w piersi”.

To  zapowiedziane przez Matkę Bożą wydarzenie spełniło się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 12 marca 2000 r. w tzw. Dniu Przebaczenia, w bazylice św. Piotra w Watykanie. Chodzi o „mea culpa”, pierwsze w historii Kościoła katolickiego przeprosiny papieża za błędy popełnione przez synów i córki Kościoła na przestrzeni 2000 lat. Na Watykan patrzyła w tym dniu duża część światowej opinii publicznej, stąd słowa widzącej: „Widzę Watykan. Zdaje się, jakby się kręcił pośrodku świata”. Jak wynika z relacji Idy, papież ma podniesioną głowę i dwa palce, i patrzy z powagą przed siebie tzn. na chwilę przed wypowiedzeniem czegoś bardzo ważnego. Treść tego, co Ojciec święty mówi i czyni, widząca przekazuje nam, bijąc się trzykrotnie w piersi. Tylko na marginesie: w Dniu Przebaczenia, Jan Paweł II rzeczywiście bił się w piersi.

7. Orędzie (07.02.1946)         

pierwsze lądowanie na Księżycu

„Następnie jest tak, jakbym stała z Panią powyżej kuli ziemskiej. Pani wskazuje mi na coś i widzę przed sobą Księżyc, bardzo wyraźnie. Coś nadlatuje. Widzę, jak to ląduje na Księżycu. Mówię: 'Coś ląduje na tym Księżycu.' Jest tak, jakbym płynęła w przestrzeni powietrznej. Jest tak dziwnie wokół mnie i mówię: 'Rodzaj zjawiska  przyrody'”.

Kiedy Ida Peerdeman ogląda w tej wizji lądowanie na Księżycu i przeżywa nieznany jej stan nieważkości, nie wie jeszcze, co zobaczy 23 lata później tj. 20.07.1969 r. na ekranie telewizora.

14. Orędzie (26.12.1947)

wojny ekonomiczne, bojkoty gospodarcze i kryzysy walutowe

„Wtedy odczuwam ból w mojej ręce i widzę Amerykę i Europę, leżące obok siebie. Potem widzę napis: „Wojna Ekonomiczna, Bojkot, Kryzysy Walutowe, Katastrofy”.

Przepowiedziana tutaj przez Panią konfrontacja pomiędzy Ameryką a Europą, której środkiem ciężkości jest walka o polityczne, gospodarcze i ekonomiczne strefy wpływów w świecie, trwa już od dziesięcioleci z opłakanym skutkiem dla krajów rozwijających się i tzw. „Trzeciego Świata.

produkcja broni biologicznej

„Wtedy widzę bardzo charakterystyczny obraz. Muszę patrzeć w niebo. To jest tak, jakby wystrzelono coś w powietrze. To przelatuje tak bardzo szybko obok mnie, że prawie nie jestem w stanie tego zobaczyć. Jest to coś w rodzaju cygara albo torpedy, w kolorze aluminium. Nagle widzę, jak od tylnej części coś odskakuje. Dotykam moją ręką i wtedy doznaję różnych okropnych wrażeń. Najpierw odczuwam całkowitą obojętność. żyję, ale jakbym nie żyła. Wtedy widzę przede mną odrażające obrazy ludzi. Widzę twarze, szerokie, pełne okropnych wrzodów. To jest jakby jakiś rodzaj trądu. Wtedy odczuwam straszne, śmiertelne choroby: cholerę, trąd; wszystko to, co ci ludzie muszą przeżyć. Wtedy to wszystko odchodzi i widzę wokół siebie unoszące się bardzo małe czarne rzeczy. Próbuję je dotknąć, ale mi się to nie udaje. Wydaje mi się, że jest to jakiś bardzo drobny materiał. Moimi oczami nie mogę rozpoznać, co to jest. To jest tak, jak bym musiała poprzez coś patrzeć i widzę teraz w dole bardzo piękne białe pola. Na tych polach dostrzegam małe, czarne rzeczy, ale teraz w powiększeniu. I to jest tak, jakby one żyły. Nie wiem, jak mam to wyjaśnić. Pytam Panią: 'Czy to są bakterie?' Ona odpowiada bardzo poważnie: 'To jest piekielne'. Wtedy czuję, jak puchnie moja twarz i moje całe ciało. Mam nabrzmiałą twarz i wszystko jest sztywne i opuchnięte. Nie mogę się poruszać. Wtedy słyszę, jak Pani mówi: 'Oni pracują nad wynalezieniem tego...' I wtedy bardzo cicho dodaje: 'Ten Rosjanin, ale również i inni.' Potem mówi z naciskiem: 'Narody, bądźcie ostrzeżone!'

Jak z powyższego widać, już w roku 1947 dane było Idzie przeżyć na własnym ciele straszne działanie broni biologicznej. Widząca nie zdawała sobie wtedy jeszcze sprawy z tego, że jej wizja się urzeczywistni i że już wkrótce rozpocznie się w ZSRR produkcję tego rodzaju broni na wielką skalę. Jak podaje „Der Spiegel“ (nr 15/12.04.99) do r. 1987 wyprodukowano w fabrykach broni biologicznej w Świerdłowsku i Stepnogorsku (Kazachstan) „pod kierownictwem rosyjskiego naukowca” setki ton najgroźniejszych dla życia ludzkiego szczepów wirusów i bakterii i to mimo podpisania przez ZSRR w 1972 r. konwencji o zakazie produkcji takiej broni. Czy to dużo, czy mało? Wystarczy powiedzieć, że 500 kg rozpylonych w powietrzu bakterii wąglika jest w stanie zabić miliony ludzi. Dzisiaj jest również wiadomo, że rosyjscy fachowcy pomagają Irakowi i Iranowi w produkcji podobnej broni i że została ona tu i ówdzie na świecie już zastosowana. Również przez terrorystów, którzy skażony bakteriami wąglika „proszek rozsyłali w październiku 2001 roku do różnych wysokich osobistości i instytucji amerykańskich powodując śmierć i cierpienie wielu osób.

17. Orędzie (01.10.1949)

wojna na Bałkanach

„Teraz nagle widzę Bałkany. Jest walka. Oni walczą znowu. Pani mówi: 'Dziecko, nadejdzie ciężka walka. Z tej walki jeszcze nie wy szliśmy...'

Ida widzi w tej wizji ponownie wojnę tym razem na Bałkanach. Wybuchła ona 42 lata później tj. 27.06.1991, dwa dni po ogłoszeniu przez Słowację i Kroację deklaracji o niezależności. W wojnie tej zginęło do końca 1991 r. tysiące ludzi, a 550 tysięcy zmuszone zostało do opuszczenia kraju swojego zamieszkania. Działania wojenne prowadzone były z nie dającym się wyobrazić okrucieństwem. Pewien amerykański oficer, weteran wojny w Wietnamie, powiedział: „Wietnam, w porównaniu z Jugosławią, był tylko dziecinną zabawą”.

Osiem lat później, 24.03.1999 r. wybucha na Bałkanach kolejna wojna. Tym razem chodzi o Kosovo. Ponad milion Albańczyków ucieka w popłochu przed serbskimi bojówkami, a lotnictwo NATO bombarduje setki razy dziennie Serbię. Obrazy przekraczające niejednokrotnie swoją grozą wszystko to, co znane było z II Wojny Światowej obiegają świat. Człowiek człowiekowi zgotował piekło. W czasie pisania niniejszego opracowania panuje już wymuszony bombami tzw. „pokój”, ale daleko mu i to nieskończenie, do Pokoju, o którym mówi w swoich Orędziach Pani albowiem: ...świat nie zostanie uratowany przez przemoc, świat zostanie uratowany przez Ducha Świętego”.

produkcja broni chemicznej

„Wtedy Pani mówi: 'Chodź ze mną do Rosji!' Teraz widzę Rosję. Pani prowadzi mnie do szklanych budynków, także podziemnych, gdzie pracują różni ludzie. Wydaje mi się, że są to Niemcy, Francuzi i Polacy, ale także inni. Słyszę, jak mówią w różnych językach. Wydaje mi się, że jest to w głębi Rosji, gdzieś na wielkich, niezamieszkałych obszarach ziemi, na północy Rosji. Pani mówi: 'Tam wytwarzają materiały chemiczne'.

Któż z nas, czytając te słowa, nie przypomina sobie podawanych w nie tak dawnym czasie przez mass media meldunków o tym, że w Iraku produkuje się broń chemiczną z pomocą zachodnich fachowców? Z nieoficjalnych doniesień wynika, że podobną broń produkuje się w Rosji.

20. Orędzie (16.12.1949)

atak przeciwko papieżowi

„Teraz widzę, że Pani trzyma znowu swoją rękę ponad papieżem i bazyliką Św. Piotra.

Wtedy widzę nagle, po mojej lewej stronie, wielką czarną łapę, z długimi szpiczastymi szponami. To jest tak, jakby ta łapa przekopywała wszystko w bazylice Św. Piotra. O, jaki ból mnie ogarnia. Przed moimi oczami staje się wszystko różowe i czerwone.

Za próbę interpretacji tego Orędzia niech nam posłuży list biskupa P.M. Hnilica, opublikowany 29 września 1996 r. w wydawanym w Rzymie czasopiśmie Rodziny Maryi Współodkupicielki „Triumf Serca”, Nr 22, w którym między innymi czytamy: Nie Herod jest tym, który w dzisiejszych czasach prześladuje chrześcijan i Piotra ich pasterza. Dzisiaj wrogowie Kościoła znajdują się w samym Kościele. Już Paweł VI o tym mówił. Są nimi przybrani w ‘chrześcijański kostium‘ masoni i komuniści ze wszystkich krajów, którzy chcą zniszczyć autorytet Ojca Świętego. W tzw. ‘Kolońskim Oświadczeniu‘, z 6 stycznia 1989 r., 150 katolickich profesorów z Niemiec, Austrii, Szwecji i Holandii, podpisało dokument skierowany przeciwko papieżowi i jego nauce. Jan Paweł II powiedział o nim: Ten zamach był dla mnie o wiele boleśniejszy, aniżeli zamach z ręki Ali Agca. Wszyscy możemy to zrozumieć, gdyż ta wrogość pochodziła od tych, którzy z namiestnikiem Chrystusa powinni być najbardziej zjednoczeni. Wrogowie Jana Pawła II oczekują już teraz jego końca. 22 września 1996 r. włoski dziennik ‘La Republica‘ pisał: W apartamentach Watykanu dyskutuje się nad hipotezą dymisji papieża. Czas ‘po Wojtyle’ już się rozpoczął. Dalej wspomniany dziennik pisze: Dekrety Jana Pawła II mają tylko ograniczoną ważność. Już dzisiaj czynione są przygotowania do konklave, jak gdyby Ojca Świętego już na tej ziemi nie było...”. Tak pisał JE biskup P.M. Hnilica, przyjaciel Jana Pawła II.

23. Orędzie (15.08.1950)

spotkanie ekumeniczne papieża Pawła VI

z anglikańskim biskupem z Canterbury dr. M. Ramsey

„Teraz widzę papieża, po naszej lewej stronie, z dwoma uniesionymi palcami. Po drugiej stronie, naprzeciwko niego, stoi biskup Canterbury. Wtedy nagle pojawia się obok niego jeszcze inny duchowny. Ten ostatni nosi białą perukę ze sztywnymi lokami. Ma on na sobie długą szatę z białym krawatem”.

Tak to Ida widziała i tak to spisała, i w taki sam sposób zobaczyła w kilka lat później, gdy oglądała w telewizji historyczne spotkanie papieża Pawła VI z dr. Ramsey, arcybiskupem Canterbury. Spotkanie to miało miejsce 23.03.1966 r. w Kaplicy Sykstyńskiej w Rzymie.

„zimna wojna

„Potem jest tak, jakby Pani zrobiła krok w dół i Ona mówi: 'Chodź!' To jest tak, jak byśmy teraz przyszły na dużą równinę. Stoimy w jej środku. Wtedy Pani mówi: 'Widzisz to?' Ona wskazuje ze wschodu na zachód.

Wtedy Pani rozkłada szeroko ręce i to jest tak, jakby na tej równinie ustawiała dwa mury naprzeciwko siebie. Przeciąga te mury bardzo długo. Nagle Pani staje jakby ponad tym wszystkim i mówi do mnie: 'To jest nic' i wskazuje na Wschód i na Zachód.

Wtedy Pani rozkłada ręce i zwija rękę w pięść, najpierw prawą, a potem lewą i mówi: 'Słuchaj dobrze, ile razy wykonam to uderzenie, także ty będziesz to robić'. Razem z Nią zwijam ręce w pięści i Pani liczy, podczas gdy my silnie uderzamy pięściami, jedna o drugą. 'Do trzech razy' mówi Pani. 'Połowa z tego to Wschód'.

25. Orędzie (10.12.1950)

upadek Muru Berlińskiego

Już w r. 1950 oglądała Ida połączenie Niemiec:

„Potem Pani wskazuje na grubą linię w Niemczech i mówi: 'Europa jest podzielona na dwie części'.

Widząca zmuszona była wtedy wykonać ruch ręką i przy tym powiedzieć:

„Usuwam tę linię jednym pociągnięciem.

40 lat później, w r. 1989 byliśmy sami świadkami upadku Muru Berlińskiego o którym I Sekretarz Partii Wschodnioniemieckiej Erich Honecker jeszcze w trzy tygodnie przed tym wydarzeniem powiedział: „Mur będzie stał jeszcze 100 lat!

katastrofa reaktora atomowego w Czernobylu (1986)

 „Potem widzę Azję. Wtedy widzę, że Pani, ponad jedną jej częścią (chodzi chyba o Ukrainę) rozkłada obie ręce tak, jakby ją ochraniała. Wtedy widzę, po lewej stronie u góry, w Rosji rażące i oślepiające światło. To jest tak, jakby ono wytryskiwało z ziemi. To jest straszny widok. 'I wtedy nie widzisz nic więcej' mówi Pani i jestem oślepiona tym światłem. Potem widzę wysuszoną równinę. To widok pełen grozy, tak jakby przeszła ponad tym śmierć.

26. Orędzie (25.01.1951)

złagodzenie przez Kościół dekretu o przystępowaniu  na czczo do Komunii św.

W nocy z 24 na 25 stycznia 1951 r. Ida śni, że znajduje się w jakiejś dużej sali, w której stoi długi stół przy którym siedzą w półleżącej pozycji jacyś mężczyźni. Pośrodku nich siedzi jakaś świetlista POSTAć z chlebem i kielichem wina przed sobą.

„I naraz sala stała się wielkim kościołem, wypełnionym ludźmi. Pani i ja stałyśmy pośród nich i patrzyłyśmy.

Teraz usłyszałam głos Pani, która powiedziała: 'Będzie i musi być wydany dekret mówiący o tym, że ludzie nie muszą być na czczo przed przystąpieniem do Komunii św. Jest tak wiele ludzi, którzy właśnie wtedy, gdy są w kościele, mają wielkie pragnienie przystąpienia do Stołu Pańskiego, jednakże tej możliwości są pozbawieni, ponieważ nie są na czczo'. Wtedy Pani wskazała na tych mężczyzn i powiedziała: 'Ci mężczyźni przyszli prosto z ulicy do Stołu Pań-skiego'. I naraz znowu, przez krótką chwilę, zobaczyłam tę salę. 'Popatrz jeszcze raz' powiedziała  Pani. 'Najpierw  podchodzi  niewielu ludzi do balustradki'. I wtedy naraz usłyszałam głos, jakby dochodzący z zewnątrz i ogłaszający dekret. I zobaczyłam ludzi, napływających do balustradki. 'Tak musi być i tak się stanie' powiedziała Pani.

I tak się też stało. 19 marca 1957 r. papież Pius XII wydał dekret, w którym nakaz bycia na czczo przed przystąpieniem do Komunii św. został złagodzony. Nakaz ten został jeszcze bardziej złagodzony przez papieża Jana XXIII, który ograniczył ten konieczny czas bycia na czczo do jednej godziny

 27. Orędzie (11.02.1951)      

Sobór Watykański II

'Przyprowadzam ciebie tutaj' mówi Pani teraz i naraz stoję z Nią ponad Włochami. Widzę Watykan, a potem wchodzę z Panią do bazyliki Św. Piotra. Idziemy środkiem i zatrzymujemy się mniej więcej pośrodku. Po obydwu stronach widzę postumenty, ławy, pnące się schodowo w górę. Na tych ławach widzę kardynałów i biskupów, w białych mitrach. Pani mówi: 'Patrz dobrze, to są biskupi ze wszystkich krajów'. Teraz widzę siedzącego papieża w tiarze. On siedzi na końcu środkowej nawy. Wokół niego widzę kilku stojących duchownych. W jednej ręce trzyma laskę pasterską i w znanej już pozycji ma uniesione do góry dwa palce drugiej ręki. On ma przed sobą wielką, grubą księgę. Pani mówi: 'Słuchaj dobrze, dziecko. Zostały już prze-prowadzone zmiany, inne są w przygotowaniu'.

Kiedy widząca zobaczyła wiele lat później transmisję telewizyjną z Soboru Watykańskiego II (1962-1965), rozpoznała obrazy, które tutaj opisuje.

37. Orędzie (15.11.1951)

katastrofy i wojny

Bardzo ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że niezwykle poważne w treści orędzia wypowiadane przez kochającą Matkę nie są nigdy orędziami, które grożą, również i wtedy, kiedy takimi zdają się nam w pierwszej chwili być. W rzeczywistości jednak są one bardzo dobitnymi ostrzeżeniami, przed grożącymi ludzkości katastrofami.

Należy pamiętać, że w każdym prawdziwym objawieniu wskazywana jest zawsze droga, którą idąc można katastrof tych uniknąć albo nawet je oddalić. Za przykład niech posłuży nam tutaj biblijna historia mieszkańców Niniwy. Prorok Jonasz ostrzega ich, na polecenie Boga, przed grożącą im zgubą jeśli się nie nawrócą. Mieszkańcy grzesznego miasta przyjmują sobie do serca ostrzeżenie proroka i unikają tym samym najgorszego. Również Orędzia Amsterdamskie zawierają bardzo poważne ostrzeżenia przed wszelkiego rodzaju katastrofami. Jednak wszystkie one dane są tylko po to, aby można było ich uniknąć poprzez modlitwę i nawrócenie. Im dłużej jednak zwlekamy z poważnym potraktowaniem wskazówek i życzeń naszej Matki, tym bardziej Jej przepowiednie stają się dla nas bolesną rzeczywistością.  I wtedy katastrofy i wojny, które nawiedzają ludzkość, a które zostały przepowiedziane przez Panią po to, abyśmy mogli ich uniknąć, stają się również dowodami choć bardzo smutnymi, prawdziwości Jej słów. W Amsterdamie, Maryja zwraca się do całej ludzkości w nastę- pujących słowach: „I teraz mówię nie tylko do twojego kraju, ale do całego świata. Ten świat jest w upadku. Świat doznaje katastrofy za katastrofą. Świat ginie ekonomicznie i materialnie. Wojny będą trwały tak długo, jak długo nie nadejdzie pomoc od prawdziwego Ducha”.

W latach 1947-2001 miało miejsce na świecie setki mniejszych i większych konfliktów zbrojnych. W chwili obecnej toczy się ich około 100. A wszystko to jest rezultatem braku jedności i podziałów w narodach i gru- pach etnicznych różnych krajów, religii i wyznań, rezultat konkurencji, wyzysku, niesprawiedliwości i antyprzykazań braku miłości i braku wiary. Do tego dochodzą katastrofy klimatyczne, trzęsienia ziemi, orkany i tajfuny, powodzie, klęski nieurodzaju, nędza, głód i choroby, i największy trąd naszych czasów upadek moralny,  a wszystko to na skutek odwracania się człowieka od Boga i nie dania posłuchu Matce Bożej, która w najmniej przez ludzkość zasłużonym czasie, ale jednocześnie wtedy, kiedy ludzkość najbardziej tego potrzebuje przychodzi jak dobra Matka i błaga podobnie jak Chrystus: „Nawróćcie się, bo jeśli się nie nawrócicie, zginiecie!”

38. Orędzie (31.12.1951)

„Ameryko, myśl o swojej wierze. Nie wprowadzaj niewłaściwego ducha i zamętu wśród swojej ludności, i również poza nią. Pani Wszystkich Narodów ostrzega Amerykę, aby pozostała taką, jaką była”.

11 września 2001 r. całym światem wstrząsnął terorystyczny atak na Amerykę. Pod gruzami dwóch czterystometrowych drapaczy chmur World Trade Center (z ang. Centrum światowego Handlu) znalazło śmierć ponad 3 tys. ludzi a więc tyle samo, ile w ciągu jednego dnia (!) zabija się dzieci w łonach amerykańskich matek, z czego około 50 w dziewiątym miesiącu ciąży niejednokrotnie w trakcie narodzin (!) również w pobliżu World Trade Center, w jednej z największych klinik aborcyjnych Ameryki.

Kilkanaście dni póżniej, w niedzielę (!), w ślepym odwecie, nazwanym „wojną z terroryzmem” USA atakuje Afganistan, a 20 marca 2003 o godz. 3.45, w imię swoich egoistycznych interesów rozpoczyna drugą wojnę z Irakiem. Z pomocą najnowocześniejszych szatańskich wynalazków, odwróceni plecami do Boga (a twarzą do Jego odwiecznego przciwnika, który od samego początku był mordercą) chrześcijanie (!) dają kolejne antyświadectwo swojej przynależności do Chrystusa. Matka Boża mówi w Amsterdamie, że: Walka toczy się nie o rasy i narody, walka toczy się o ducha (11.02.1951) czytaj: o moje i Twoje o nasze serca i dusze. (Patrz również rozdział pt.: „Jeśli się nie nawrócicie“).

Przy tym mało kto zastanawia się nad korzeniami zła nad prowadzoną przez Amerykę od kilku dziesięcioleci polityką światowego policjanta i dyktatora, polityką ucisku i wyzysku, narzucania swojej wykrzywionej wizji świata, swojego zeszpeconego liberalną demokracją systemu wartości innym krajom o odmiennej religii i kulturze. A przecież jeszcze w latach 50-tych i na początku lat 60-tych Ameryka była całkiem inna, prawdziwie chrześcijańska, z lekcjami religii w szkołach i moralną cenzurą. Dlatego też Matka Boża jakby „przeczuwając“ niebezpieczeństwa, jakie grożą Ameryce, już w 25 Orędziu (10.12.1950) zwracając się do niej mówi:

„Nie forsuj swojej polityki za daleko i szukaj prawdziwego Ducha”.

40. Orędzie (19.03.1952)

wielki kryzys Kościoła przy końcu XX wieku

W jednej z wizji Pani Wszystkich Narodów pozwoliła Idzie zobaczyć stan Kościoła we współczesnym czasie.

'Kościół, Rzym czeka ciężka walka. Zanim nadejdzie rok 2000, zmieni się wiele w Kościele i we Wspólnocie. Rdzeń jednakże pozostanie'. Wtedy widzę, jak gdyby owce, biegające bezładnie wokół kuli ziemskiej. Wiele ucieka; to jest tak, jakby stado się rozpraszało. Pani wskazuje na to i mówi: 'Czy widzisz to? Kościół, owce są rozproszone, a jeszcze inne rzucą się do ucieczki. Pani Wszystkich Narodów jednakże zbierze je z powrotem, do jednej owczarni'. Teraz jest tak, jakby Pani próbowała ponownie zebrać swoimi rękoma całą trzodę i czułym, melancholijnym głosem, jeszcze raz mówi: 'Do jednej owczarni'.

Kard. J. Ratzinger określił aktualny kryzys Kościoła słowami: „Masowe wystąpienia z Kościoła o niewyobrażalnych rozmiarach”. Ten masowy „exodus wiernych nie była sobie w stanie wyobrazić w 1952 r. żadna z czołowych osobistości Kościoła, a cóż dopiero sama Ida.

45. Orędzie (20.03.1953)

upadek komunizmu

Któż z nas nie przypomni sobie rozpadu Związku Radzieckiego, gdy usłyszy proroctwo Pani:

„Aby udowodnić, że jestem Panią Wszystkich Narodów, powiedziałam: wielkie mocarstwa będą upadać; nadejdzie walka polityczno-ekonomiczna”.

Politycy na całym świecie przyznają, że żaden z nich nie przewidywał, ani nawet oczekiwał tak szybkiego załamania się sowieckiego, komunistycznego imperium. Nie ma przy tym żadnych wątpliwości, że jego upadek nie był wynikiem politycznych rokowań, ale owocem poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Najśw. Maryi Panny, zgodnie z Jej życzeniem, wyrażonym w Fatimie. Aktu tego dokonał papież Jan Paweł II, w połączeniu z biskupami całego świata i w imieniu wszystkich narodów, przed figurą Matki Bożej Fatimskiej w Rzymie 25 marca 1984 r.

dziura ozonowa i meteory

Ida Peerdeman, przez całe swoje życie zbierała bardzo skrupulatnie aktualne doniesienia prasowe o wydarzeniach w świecie, które dane jej było oglądać wiele lat wcześniej w jej wizjach; w tym również doniesienia o dziurze ozonowej, przed którą wciąż sama ostrzegała, albo o kometach i meteorach, o których Pani jej mówiła:

„Meteory, uważaj na to!

50. Orędzie (31.05.1954)

oficjalne uznanie przez Kościół nowego tytułu Maryi

„Pani Wszystkich Narodów”.

W orędziu z 31 maja 1954 r. Matka Boża przepowiedziała oficjalne uznanie Jej nowego tytułu: „Pani Wszystkich Narodów“ również na 31 maja:

„W tym dniu  (Pani chodzi tutaj o dzień miesiąca, w którym zostało przekazane to orędzie), Współodkupicieka, Pośredniczka i Orędowniczka jako 'Pani Wszystkich Narodów', otrzyma swój oficjalny tytuł”.

42 lata później, dokładnie „w tym dniu” tj. 31 maja 1996 r., biskupi Haarlemu-Amsterdamu J.E. H.J.A. Bomers i J.E. J.M. Punt, wydają oświadczenie, w którym zezwalają na czczenie Maryi pod Jej nowym tytułem Przy czym o tym, że fakt ten Matka Boża już wcześniej zapowiedziała, biskupi nie wiedzą:

„Ten wielki dzień przeznaczył Pan Jezus Chrystus dla 'Pani Wszystkich Narodów'.

Tak więc jest to kolejny dowód na prawdziwość słów Pani, podobnie zresztą jak sam fakt zasięgnięcia przez biskupów przed ogłoszeniem dekretu rady oficjalnych instancji”, co jak się zdaje, zostało ukazane widzącej 25 marca 1975 r. w 30 rocznicę pierwszego objawienia w jej tzw. „Przeżyciach Eucharystycznych”. Oto jej relacja:

„Wtedy w pomieszczeniu rozległ się bardzo donośny głos (mówi Pan): 'Dałem Mój znak nie zwlekajcie dłużej. Róbcie to, czego się od was żąda!' Wtedy zobaczyłam dwie, przenikające się twarze biskupów. Widziałam również papieża, który patrzył bardzo przyjaźnie. To wszystko szło bardzo szybko”.

51. Orędzie (31 maja 1955)

wynalazki niosące niepokój i obawę

„Nadejdzie czas wielkich wynalazków. Zostaną zrobione niepokojące wynalazki, tak że nawet wasi pasterze będą zdumieni i powiedzą: 'Jesteśmy bezradni'.

Również w przepowiedniach na polu nauk przyrodniczych podarowała Matka Boża w Amsterdamie przekonywujące dowody prawdziwości swoich słów. Wtedy jeszcze nie do pomyślenia, a dzisiaj już rzeczywistość tak niepokojące „naukowe osiągnięcia” jak np.: zapłodnienie poza organizmem matki (tzw. „dziecko z probówki”), wynalezienie sztucznej macicy, manipulacje genetyczne na embrionach ludzkich, zwierzętach i roślinach; klonowanie zwierząt i zapowiedź podjęcia prób klonowania człowieka czy też nawet jego krzyżowania - o zgrozo! - ze zwierzętami, wczesnoporonna pigułka śmierci RU 486, olbrzymi skok w rozwoju techniki komputerowej, obrabowującej człowieka z miejsc pracy i stwarzającej realne niebezpieczeństwo całkowitego zapanowania nad nim; tzw. „bioczip” (biblijne „znamię bestii” patrz: Ap 19, 9-11), rujnujący intymną sferę życia człowieka poprzez nieograniczoną kontrolę wszystkich jego „ruchów”, aż do kontroli „oddechu” włącznie i umożliwiający tak sterowanie jego zachowaniem, jak i zdalne pozbawianie go życia; powstanie i rozwój sieci komputerowej „Internet”, niosącej ze sobą wiele korzyści (być może), ale w rękach odwróconego plecami do Boga człowieka, o wiele więcej niebezpieczeństw. Nie bez powodu światowej sławy szwajcarski naukowiec – prof. Max Thürkauf (1925-1993) powiedział, że: szatanowi udało się rozpiąć nad światem dwie sieci: elektryczną i elektroniczną. Ale kto to dzisiaj zrozumie? Kto jest w stanie dostrzec pod pięknym opakowaniem z zalet” i korzyści” szatańskiego konia trojańskiego ze śmiercionośną zawartością? Tylko na marginesie: litera w w alfabecie języka hebrajskiego, który był językiem ojczystym św. Jana autora Apokalipsy, znajduje się na szóstej pozycji. Innymi słowy, przyporządkowana jest jej liczba 6. A więc oznaczenie sieci internetowej www (z ang. world wide web) to nic innego jak 666 apokaliptyczna liczba bestii (patrz: Ap 13, 11-18). Podobnie rzecz się ma z wyrazem „computer” i słowami „Mark of Beast” (ang. znamię bestii). Jeśli pod litery tych wyrazów podstawi się wartości numeryczne alfabetu angielskiego, to po ich zsumowaniu w obu przypadkach otrzyma się także liczbę 666. Zbieg okoliczności? Przypadek? A może raczej znak obecnego czasu? Warto w tym miejscu zauważyć, że 70% materiału zawartego w Internecie największym śmietnisku świata to seks, 20% to rzeczy zbędne i tylko 10% to materiał mniej lub więcej użyteczny. Z tego bardzo mały procent, albo i ułamek procenta, to materiał ewangelizacyjny. Podobne parametry charakteryzują dzisiejszy program telewizyjny. Reasumując: olbrzymia ilość informacji i żadnej orientacji.

Dla jasności sprawy: zło czy dobro nie jest przylepione do materii, ale do intencji, z jakimi człowiek  inspirowany w swoim działaniu z dołu (homo rebelis) lub z Góry (homo sapiens) czyni sobie tę materię „poddaną.

Kończąc z konieczności w tym miejscu tę w praktyce bardzo długą listę niebezpiecznych, niejednokrotnie wręcz diabelskich wynalazków człowieka XX i XXI wieku, warto przytoczyć jeszcze jedną wypowiedź Matki Bożej:

„Ludzie wciąż jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo źle jest na świecie i ponieważ są tak powierzchowni, nie są w stanie ocenić, jak wiele szkód przynosi to wierze” (15.04.1951).

Dlatego też Matka Boża prosi:

„Powiedziałam już: niepokojące wynalazki zostaną zrobione. Bóg dopuszcza do tego, ale wy, narody, możecie zadbać o to, aby one nie doprowadziły do nieszczęścia. Wy, narody, proszę was ... Pani prosi was, słuchajcie dobrze! Nigdy Matka Boża was nie prosiła.

Teraz Pani czeka znowu i wtedy mówi: „Narody, abyście nie doprowadziły do rzeczy,  przynoszących niepokój! Pani prosi was teraz, dzisiaj: proście Ojca, Syna i Ducha Świętego, aby ochronił Swój lud, aby On doprowadził znowu Swój lud do jedności! Lud musi dojść do jedności, musi być jedno, a ponad wszystkim: Pani Wszystkich Narodów. Jedna Wspólnota, narody. Podkreślam te słowa: jedna Wspólnota!

54. Orędzie (19.02.1958)

przepowiedzenie daty śmierci papieża Piusa XII

W nocy z 18 na 19 lutego 1958 r. (Środa Popielcowa) Ida otrzymuje orędzie, które w stopniu o wiele większym, aniżeli wszystkie inne, staje się dowodem dla „Amsterdamu. Pozwólmy  jednakże  samej Idzie zrelacjo- nować to, co przeżyła: „Dzisiaj w nocy obudziłam się znowu nagle, gdyż zostałam zawołana. Była dokładnie godzina trzecia. Zobaczyłam znowu światło i usłyszałam głos Pani, która mówiła:

'Jestem tutaj znowu. Pokój  Pana Jezusa Chrystusa  niech będzie z  tobą.  Postąpiłaś dobrze. Z wolnej woli zadecydowałaś i przekazałaś orędzie swojemu przewodnikowi duchowemu. To posłuszeństwo przyniesie dobre owoce, których wkrótce doświadczysz. Twój przewodnik duchowy zna swój obowiązek. Bądź spokojna. Przekażę tobie wiadomość, o której nie wolno ci mówić nikomu ani zakrystianowi, ani też twojemu przewodnikowi   duchowemu.  Gdy  to się stanie,

wtedy możesz im powiedzieć, że to Pani teraz o tym powiedziała. Ta wiadomość brzmi: Słuchaj, ten Ojciec Święty, papież Pius XII, zostanie przyjęty do Naszych na początku października tego roku. Pani Wszystkich Narodów Współodkupicielka, Pośredniczka i Orędowniczka poprowadzi go do wiecznej radości'.

Rankiem, w Środę Popielcową, widząca telefonuje do swojego przewodnika duchowego i informuje go o orędziu przekazanym jej przez Panią, nie zdradzając przy tym (zgodnie z życzeniem Pani) jego treści. Ale ojciec Frehe ma dobry pomysł. Proponuje, aby Ida orędzie spisała: „Musisz mi obiecać, że wszystko zaraz spiszesz i przekażesz mi jeszcze dzisiaj. W przeciwnym razie nie będzie miało to żadnej wartości. Pamiętaj o tym. Jeśli o mnie chodzi, możesz twój list zapieczętować. Chcę go tylko jeszcze dzisiaj otrzymać i to możliwie jak najszybciej. Ida posłuszna poleceniu ojca Frehe, spisuje słowa Pani na maszynie do pisania, zatrzymuje kopię pisma u siebie w domu, oryginał zaś wkłada do koperty i zanosi go jeszcze tego samego dnia swojemu przewodnikowi duchowemu. Ten bierze zapieczętowaną kopertę i wkłada ją do szuflady swojego biurka. Wkrótce o niej zapomina.

Rankiem 9 października, siedząc przy radiu Ida słyszy wiadomość o śmierci Ojca Świętego. Głęboko tym poruszona udaje się niezwłocznie do swojego kierownika duchowego i pyta go o zapieczętowaną kopertę. Ponieważ ojciec Frehe już o niej zapomniał, jest zmuszona sama przypomnieć mu o tym, gdzie ją schował. Po odnalezieniu koperty, Ida wręcza mu kopię orędzia, które na jego życzenie, wtedy, w Środę Popielcową spisała. Jego zdziwienie jest wielkie. Bez zwłoki wysyła zabezpieczony oryginał do Rzymu, gdzie powinien on stać się, dla odpowiednich osobistości Kościoła, wiarygodnym dowodem na prawdziwość orędzi.

Należy w tym miejscu bardzo wyraźnie podkreślić, że wszystkie dane dotąd przez Panią dowody prawdziwości Jej słów, dane zostały w końcu tylko po to, aby nas przygotować na jak najpoważniejsze przyjęcie najważniejszej części Jej orędzi, a jest nią prośba Matki Bożej, o jak najszybsze ogłoszenie nowego dogmatu o Maryi jako Współodkupicielce, Pośredniczce i Orędowniczce. To właśnie po ogłoszeniu tego dogmatu Bóg chce  zgodnie ze słowami Pani wylać na świat na nowo Ducha Świętego, a tym samym ofiarować światu pokój Prawdziwy Pokój.

„Jeśli zaczniecie prosić Ojca Świętego o ten dogmat, wtedy Pani wypełni swoją obietnicę i nastanie prawdziwy pokój. Prawdziwy pokój, narody, to jest Królestwo Boże. Królestwo Boże jest bliżej aniżeli kiedykolwiek. Pojmijcie te słowa dobrze” (31.05.1955).

Warto w tym miejscu jeszcze raz przypomnieć, że swego rodzaju kluczem do nowego dogmatu jest podarowana przez Panią modlitwa, w której prosimy Jezusa Chrystusa o zesłanie Ducha Świętego i obraz, przedstawiający sobą nowy dogmat. Pani życzy sobie, aby były one rozpowszechniane na całym świecie. To rozpowszechnianie Matka Boża nazywa Pokojową Akcją Ratowania Świata od upadku, katastrofy i wojny, do udziału w której zaprasza każdego z nas:

„A teraz mówię do tych, którzy chcą cudu: Dalej, śmiało mówię im. Przystąpcie z płomiennym zapałem do tego dzieła zbawienia i pokoju, a zobaczycie cuda! To jest moje orędzie na dzisiaj, gdyż czas nagli. Musi nastąpić wielka akcja dla Syna i Krzyża, i dla Orędowniczki, Zwiastunki Pokoju, Pani Wszystkich Narodów”  (01.04.1951).

W innym orędziu Matka Boża mówi:

„Dzisiaj mówię: teraz musi się rozpocząć wielka akcja Pani Wszystkich Narodów. Zanieś orędzia światu! Pani Wszystkich Narodów pomoże tobie i wszystkim tym, którzy o to walczą. Wielka akcja się rozpocznie. Ten obraz to poprzedzi. Później nie będzie istniał żaden naród bez Pani Wszystkich Narodów. Ten tytuł zaczyna teraz egzystować. Obecny czas jest naszym czasem (15.06.1952).

1 kwietnia 1951 r. Pani daje wielką obietnicę, która jest jednocześnie przepowiednią wyniku wspomnianej wyżej akcji:

 „Tak jak płatki śniegu unoszą się ponad światem i opadają tworząc grubą warstwę na ziemi, tak modlitwa i obraz rozpowszechnią się po całym świecie i zapadną w sercach wszystkich narodów.

Czy ta obietnica Pani również już się spełniła? Prześledźmy wspólnie wybrane zdarzenia, które miały miejsce w czasie od wypowiedzenia tych słów aż do dnia dzisiejszego.

                                                                                                       

.