wdw

Matko Boża, Niepokalana Maryjo!

Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę miłości. Pozostawiam Ci zupełną swobodę poslugiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką.

Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam. Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz. Spraw więc Wspomożycielko wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna były rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen.

Szczęść Boże!

Droga Siostro, drogi Bracie w Chrystusie!

Jest rok 2001, pogodny letni poranek. Rozpoczynam kolejny dzień darowanego mi życia nad którego sensem tak często się zastanawiam. Nie dlatego, żebym go jeszcze nie znał, ale dlatego, że GO kocham. Tam, gdzie nie ma pytania, tam nie ma też odpowiedzi Ducha świętego, dlatego pytam, wciąż na nowo i z głębi mej duszy słyszę: żyjesz dla Mnie”.

Promienie słońca wpadają przez okno mojego mieszkania i jakby w poszukiwaniu czegoś błądzą po ścianach, by w końcu spocząć na JEJ Obrazie – PANI, jakaś TY piękna!

Pamiętam, że gdy pewnego zimowego wieczora znalazłem Twój obrazek na kościelnej ławce, nie byłem w stanie oderwać od niego wzroku. Patrzyłem nań z zachwytem, ale tak bardzo różnym od tego, z jakim patrzy się na dzieło sztuki. To był zachwyt serca. Inaczej uczucia tego wyrazić nie potrafię. Wtedy jeszcze nie wiedziałem skąd ten obrazek pochodzi, jak głęboką treść ze sobą niesie i jak wielką rolę odegra w moim życiu. Jednego jednak byłem pewien: znalazłem perłę! Taki był początek mojej wielkiej przygody z „Panią Wszystkich Narodów”, przygody, która wciąż trwa i ufam, że trwać będzie aż do końca.

Jestem z natury człowiekiem bardzo wrażliwym i chwała Panu za tę moją wrażliwość. Uważam ją za szczególny dar. Dzięki niej widzę świat bardziej takim, jakim jest i dzięki niej pragnę innego, lepszego świata.

Jak bardzo daleko współczesny człowiek odpłynął od źródła, jak bardzo szczelnie otoczył się grubym murem swojego „ja”, odgrodził swoją pychą od Boga od śWIATłA. A przecież prawdziwe człowieczeństwo może realizować się wyłącznie w prawidłowych relacjach z otaczającym światem, Bogiem i bliźnim. Do tego jednak potrzebna jest Miłość, ta pisana przez duże „M”, której dzisiaj jest tak bardzo brak „Pani Wszystkich Narodów” mówi, że tylko „Miłość może uratować ten zniszczony świat” (03.12.1951). Cóż to jest Miłość? Miłość to Bóg. Bez Niego nie ma Miłości. On jedynie jest jej źródłem. „Kto posiada Miłość, uczyni dla innych ludzi to, co sam życzyłby sobie, aby i jemu uczyniono. Miłość jest pierwszym i największym przykazaniem, które dał Chrystus” (15.08.1951). Brak Miłości w dzisiejszym świecie jest wynikiem odrzucenia Boga we wszystkich dziedzinach życia. Współczesnemu człowiekowi, zadufanemu w możliwości własnego umysłu, pokładającemu nadzieję w stworzeniu a nie w Stwórcy, zapominającemu o tym, że wszystko bez wyjątku jest darem i że bez Niego nic dobrego uczynić nie może, Bóg staje się niepotrzebny; wręcz go zniewala. Człowiek pragnie wolności od Boga sam chce być bogiem. A przecież serce ludzkie nigdy nie może pozostawać puste. Jeśli zostanie usunięty z niego Bóg, natychmiast zajmuje je Jego przeciwnik. I tak oto człowiek, istota rozumna (homo sapiens), czerpiąc inspiracje dla swojej ziemskiej egzystencji z dołu a nie z Góry”, przekształca się w istotę bardzo niebezpieczną dla siebie i otaczającego go świata staje się buntownikiem (homo rebelis) i tracąc blask stworzenia uformowanego na obraz i podobieństwo Boże, gaśnie on sam i świat, w którym żyje, staje się czarny: Wtedy Pani wskazuje na kulę ziemską. Nachodzi mnie wielki strach i teraz widzę, jak kula ziemska staje się czarna (15.11.1951).

Ta czerń wyziera dziś ze wszystkich kątów. Pełno jej na ulicy, w szkole, miejscu pracy, mass mediach, polityce i gospodarce; wdziera się do rodzin i Kościoła: „Z jaką mocą rządzi szatan, wie jedynie Bóg (31.05.1955). Ludzkość kroczy więc w ciemności: „Dziecko, to jest taki sam czas jak wtedy, zanim przyszedł Syn(15.04.1951) i przyzwyczajający się do takiego stanu rzeczy człowiek przestaje reagować przyjmuje zło za dobro i żyjąc na co dzień dziesięcioma antyprzykazaniami buduje ruinę (!) – świat staje się przedsionkiem piekła: „Popatrz na te wszystkie kraje. Nigdzie nie ma jedności, nigdzie nie ma pokoju, nigdzie nie ma spokoju wśród narodów. Jedynie napięcie, jedynie strach  (15.06.1952).

To prawda, „że tu i ówdzie jest jakieś ożywienie(15.04.1951), że w otaczającej nas ciemności zapalają się jakieś „światełka, że powstają ruchy odnowy, stowarzyszenia  katolickie,  wspólnoty,  koła modlitewne itp. „...ale to jest zupełnie niewystarczające, aby uratować świat. A świat musi być uratowany od upadku, katastrofy i wojny(15.04.1951). Dlatego też Bóg posyła wam teraz, do wszystkich narodów Swoją Matkę, Panią Wszystkich Narodów. Ona, jak jest zapowiedziane, pokona szatana. Ona postawi swoje Stopy na jego głowie (31.05.1955).

Dzisiaj jestem już pewien, że świat nie zginie, że „obecny czas jest Naszym czasem (10.12.1950) i że „zwycięstwo należy do Nas (15.08.1950). Zdaję sobie jednak sprawę również i z tego, że „nie mamy czasu na długie czekanie(01.04.1951) i że Matka Boża bez nas Jej dzieci niewiele może uczynić: „Pomogę im i doprowadzę do celu, ale muszą słuchać (07.10.1945). Stąd dzielę się niniejszym tym wszystkim z Tobą, kochana Siostro, kochany Bracie, w nadziei pozyskania Ciebie do współpracy z Panią Wszystkich Narodów w Jej wielkim „Dziele Zbawienia i Pokoju (01.04.1951). Na czym ma ona polegać? Na rozpowszechnianiu JEJ Orędzi, Modlitwy i Obrazu, z JEJ Modlitwą w sercu. Albowiem zgodnie ze słowami naszej Matki, Modlitwa i Obraz są kluczem do nowego dogmatu o Maryi Współodkupicielce, Pośredniczce i Orędowniczce, a jego ogłoszenie warunkiem dla nadejścia drugiej Pięćdziesiątnicy dla wylania na świat na nowo, na wszelkie ciało Ducha świętego. i zapanowania PRAWDZIWEGO POKOJU. Matka Boża obiecuje:

„Gdy dogmat, ostatni dogmat w maryjnej historii, zostanie ogłoszony, wtedy Pani Wszystkich Narodów ofiaruje światu pokój, Prawdziwy Pokój (31.05.1954). .

I to jest właśnie ta Wielka Akcja Ratowania świata o której Pani mówi w swoich Orędziach: „Musi nastąpić wielka akcja dla Syna i Krzyża, i dla Orędowniczki, Zwiastunki Pokoju, Pani Wszystkich Narodów”  (01.04.1951) i do uczestnictwa w której zaprasza każdego z nas: „Przystąpcie z płomiennym zapałem do tego Dzieła Zbawienia i Pokoju, a zobaczycie Cuda!(01.04.1951)

Jeśli Ty, kochana Siostro, kochany Bracie, tak jak ja, całym sercem i duszą pragniesz lepszego świata, to po zapoznaniu się z treścią niniejszego opracowania „idź  i rozpowszechniaj (25.02.1946), to wystarczy. Całej reszty dokona z Tobą i przez Ciebie Bóg i wtedy „świat się zmieni (29.04.1951) „Znikną fałszywi prorocy, wojna, niezgoda, brak jedności. Ten czas teraz nadchodzi. To mówi wam Pani Wszystkich Narodów(31.05.1955).

świętej pamięci kard. August Hlond (1881-1948) na łożu śmierci wypowiedział takie słowa: „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję. Więcej wam nie powiem. Myślę, że zostanę dobrze zrozumiany, jeśli w tym miejscu powiem więcej: „Zwycięstwo przyjdzie przez Panią Wszystkich Narodów i Jej dzieci! Tak przynajmniej mówi mi moje serce.

Nie jestem już człowiekiem młodym. Przeżyłem szmat życia i wiele cennego czasu przesypało się przez moje dłonie jak piasek. Ile mi go jeszcze pozostało? Nie wiem, ale jednego jestem pewien: całą jego resztę pragnę poświęcić tylko dla Niej i dla Sprawy Jej Syna, i każdego dnia proszę Ją, aby orędowała w tej intencji do swojego Pana i Mistrza. Ufam, że zostanę wysłuchany i że dotrwam do końca. Nic innego się nie liczy, nic innego nie może być ważniejsze. I to jest ta skała, na której pragnę zbudować mój dom.

I już tylko na koniec przytoczę fragment ostatniej wizji, jaką widząca Ida Peerdeman otrzymała 31 maja 1959 r. w Amsterdamie od Matki Bożej To właśnie ta wizja stała się źródłem tej mojej dobrze pojętej chrześcijańskiej radości, której już nikt, ani nic, nie jest w stanie mi odebrać.

„Wtedy zobaczyłam (...) kawałek delikatnego, niebieskiego nieba, a pod nim, górną część kuli ziemskiej. Ona była zupełnie czarna. To wywołało we mnie okropnie smutne i odrażające uczucie. Wtedy zobaczyłam, jak Pani kiwała palcem, w jedną i drugą stronę, i potrząsała głową, nagannie i ostrzegająco w kierunku tej czarnej ziemi. Usłyszałam, jak mówi: 'Czyńcie pokutę!' Wtedy zobaczyłam coś bardzo szczególnego. Z tej ciemnej, czarnej kuli ziemskiej zaczęły wychodzić głowy ludzi. Te głowy wynurzały się powoli w górę, a za nimi ich ciała i w końcu zobaczyłam tych ludzi całych, stojących na tej okrągłej części kuli ziemskiej. Gdy na to patrzyłam, myślałam sobie: 'Jak to jest możliwe, że istnieje tak dużo różnych ras i ludzi?' Podczas gdy z podziwem patrzyłam na nich, zobaczyłam Panią, rozkładającą nad nimi swoje ręce w błogosławiącym geście. Wtedy nie patrzyła już tak smutno. Usłyszałam, jak mówi: 'Czyńcie Jemu zadośćuczynienie!'

Naraz Pani zniknęła i zobaczyłam na jej miejscu hostię. To była ogromna hostia. Mogłam wyraźnie rozpoznać, że była to zwyczajna hostia, taka, jaką widzimy w kościele, jak opłatek. Wtedy przed hostią pojawił się Kielich (...) On przewrócił się otwartą częścią w moim kierunku. Wtedy zobaczyłam, jak z tego Kielicha wypływają grube strugi Krwi. Ta cała Krew spadała na kulę ziemską i spływała z niej w dół. (...) Ale naraz to wszystko się zmieniło i stało się jedną promieniującą świetlistą świętą Hostią (...) Ta święta Hostia wyglądała po prostu jak 'biały ogień'. (...) Wtedy miałam wrażenie, jakby ta święta Hostia naraz drgnęła i zobaczyłam, jak wyłania się z niej unosząca się Postać (...) Naraz zrozumiałam wewnętrznie bardzo wyraźnie: to jest PAN (...) Widziałam Jedną Osobę, ale ciągle musiałam myśleć: a jednak są Dwie.

Wtedy wytrysnęło nagle z ich środka niewysłowione światło. Zobaczyłam z Ich wnętrza, z Ich środka tego nie mogę inaczej opisać wylatującego Gołębia, który jak strzała leciał w dół, na kulę ziemską. Gołąb, z którego wychodziło niewysłowione światło, a za nim potężny snop promieni. (...) Co za chwała i potęga promieniowała z tego wszystkiego: ta unosząca się POSTAć, majestatyczna, potężna, wyniosła i jeszcze to światło z opromienionym Nim teraz światem. Wtedy usłyszałam jak mówi: 'Kto Mnie spożywa i pije, ma życie Wieczne i przyjmuje Prawdziwego Ducha'.

Modląc się o to, aby niniejsze opracowanie zostało przyjęte w takim samym Duchu, w jakim powstało,

pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Z Panem Bogiem i Jego Matką

Matką i Panią Wszystkich Narodów!

Witold Wojciechowski

E-mail: w.wojciechowski [at] avemater.pl