. wdw

„Odrzucamy z całą stanowczością mylną tezę, jakoby Bóg zakończył swoje Objawienie wraz ze śmiercią ostatniego z Apostołów w taki  sposób, że w następnym historycznym okresie nie stałaby MU prawie że na deistyczny sposób   żadna możliwość do bezpośredniej ingerencji... Musimy liczyć się z wkraczaniem Ducha świętego i nie wolno nam oczekiwać wszystkiego tylko od naszego rozumu. Ta ingerencja DUCHA odbywa się na wiele sposobów, także poprzez aniołów i świętych, a przede wszystkim poprzez objawienia Matki Bożej, która, używając słów Synodu: 'dla pielgrzymującego Ludu Bożego jest znakiem pewnej nadziei i pocieszenia, poprzedzającym nadejście Dnia Pańskiego'”.

JE Rudolf Graber biskup Regensburg

Bóg i dzisiaj nie przestał mówić do Swojego luduJak należy czytać orędzia, które ofiarowuje nam Duch proroctwa.Nie przemilczać prawdziwych orędzi!Dekrety papieskie, wypowiedzi Papieży i dokumenty Kościoła

Bóg i dzisiaj nie przestał mówić do Swojego ludu!

Ojcowie Synodu Watykańskiego II zachęcają wiernych do spotykania się z działaniem Ducha świętego z trzeźwym i otwartym secem. Również i dzisiaj Duch Boży prowadzi Kościół nie tylko poprzez oficjalne wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, ale i poprzez nowe charyzmaty i objawienia prywatne:

„Takie dary łaski, czy o szczególnej sile światła, czy też proste i ogólnej natury, muszą być przyjęte z dziękczynieniem i zdrowym rozumem, gdyż odpowiadają szczególnie potrzebom Kościoła i dlatego są korzystne ... Sąd o ich prawdziwości i uporządkowanym wykorzystaniu należy do pasterzy Kościoła, którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, ale doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre”.

Lumen Gentium, 12

Jak podchodzić do zagadnienia objawień Matki Bożej w naszych czasach? Pytanie to stawia sobie coraz więcej osób. Istnieją rozmaite odpowiedzi. Niektórzy sądzą, że Pismo św. w zupełności im wystarcza. Twierdzą, że Bóg powiedział nam już wszystko, co miał do powiedzenia, za pośrednictwem natchnionych autorów Biblii. Nie należy zatem oczekiwać ze strony Nieba „niczego nowego”. Jednakże powstaje tu kilka wątpliwości:

czy powyższy argument istotnie płynie z przesłanek teologicznych, czy z niechęci do podjęcia trudu przemiany życia, do której Niebo nieustannie nas wszystkich wzywa?

czy wiara w objawienia Matki Bożej faktycznie jest zamachem na autorytet Biblii i pogonią za sensacyjnymi „nowościami” z tamtego świata?

jaki jest rzeczywisty status objawień i ich udział w kształtowaniu życia Kościoła?

1. Na samym początku warto uświadomić sobie, jak bardzo chrześcijaństwo począwszy od swych hebrajskich źródeł zakorzenione jest w widzeniach, objawieniach i orędziach o pochodzeniu niebieskim. Historia Zbawienia rozpoczyna się wezwaniem skierowanym do Abrahama: „Opuść twój kraj, twoją rodzinę i dom twego ojca i udaj się do kraju, który ci wskażę” (Rdz 12, 1). Utworzenie Narodu Wybranego dokonało się na górze Synaj wraz z Mojżeszowym widzeniem krzaku gorejącego, objawieniem Świętego Imienia Boga i otrzymaniem Dekalogu. Chrześcijaństwo, w dosłownym znaczeniu tego słowa, zostało zainaugurowane przez orędzie archanioła Gabriela do Maryi. Jezus głosił wprawdzie Dobrą Nowinę za pomocą ludzkiego, zwyczajnego sposobu przekazu, jednakże Jego objawiania się uczniom po zmartwychwstaniu były niezbędne do ukształtowania się pełnej wiary uczniów. Nawet jeszcze po wniebowstąpieniu przesłania z wysokości nie przestały podtrzymywać, pobudzać i kierować życiem początkującego Kościoła. Szczepan umocniony był widzeniem Jezusa stojącego po prawicy Ojca (Dz 7, 55); Piotr pouczony został widzeniem „płótna czterema końcami opadającego ku ziemi” z nieba (Dz 10, 11); Szawła dotknęła wpierw ślepota, a następnie został oświecony światłem i pouczony głosem z nieba. Zbyt długo byłoby wymieniać podobne przykłady z Dziejów Apostolskich, nie mówiąc już o Apokalipsie. Chrześcijaństwo jest religią wybitnie profetyczną, to znaczy całkowicie zakorzenioną w nadprzyrodzonych objawieniach i widzeniach, zaadresowanych do ludzi za pośrednictwem wybranych przez Boga proroków.

2. Czy w obecnych czasach Bóg przestał przemawiać do swych stworzeń w podobny sposób? Nasza odpowiedź powinna oprzeć się przede wszystkim na nauczaniu św. Pawła, który twierdzi, że dar proroctwa powinien być uznany za jeden ze zwyczajnych charyzmatów (czyli darów) w życiu Kościoła, oraz za najważniejszy charyzmat spośród wszystkich innych (1 Kor 14, 12-14). „Proroctwo” nie oznacza tu przepowiadania przyszłości, lecz mowę Boga do Swego ludu za pośrednictwem ludzkich wysłanników. Gdy dowiadujemy się od św. Pawła, że podczas zgromadzeń Kościoła niektórzy otrzymują objawienia, drudzy przemawiają obcymi językami a jeszcze inni otrzymują dar ich tłumaczenia (1 Kor 14, 26-28), nie powinniśmy popadać w popłoch z powodu mnogości charyzmatów we współczesnym Kościele. Raczej trzeba byłoby się zaniepokoić z powodu ich znikomości! Cokolwiek by nie powiedzieć, widzenia, objawienia i orędzia prorockie wnosiły wiele w życie Kościoła w każdej epoce. Nawet, jeśli istnieją pewne wątpliwości co do prorockiego charakteru niektórych pism z początków chrześcijaństwa, to jednak fakt ich rozprzestrzeniania się i otaczania ich szacunkiem przez wiernych wskazuje na to, że wizja Boga, nie przestającego przemawiać do Swego ludu, była powszechnie przyjmowana w duchu posłuszeństwa wiary. Jeśli chodzi o mistyków czasów nowożytnych, posiadamy znacznie większą pewność co do autentyczności ich charyzmatu. Wymieńmy takie postacie jak: św. Hildegarda z Bingen, św. Brygida Szwedzka, św. Joanna d”Arc i św. Maria-Małgorzata Alacoque, zatrzymując się na św. Faustynie Kowalskiej, której charyzmat szczególnie ubogaca Kościół.

3.  Tradycyjnie, objawienia dzielimy na kanoniczne i niekanoniczne*. Te pierwsze, zapisane w kanonicznych księgach Pisma św., należą do bazy doktrynalnej chrześcijaństwa, do której nie możemy czegokolwiek dodać ani czegokolwiek ująć. Chodzi tu bowiem o nauczanie, które sam Jezus nam przekazał za pośrednictwem Apostołów. Objawienia późniejsze - niekanoniczne, choćby całkowicie wiarygodne, nie mogą stać się oficjalnym nauczaniem katolickim. Dla przykładu: kiedy Kościół uroczyście ogłosił prawdę o Niepokalanym Poczęciu Maryi, to przyłożył wiele troski do wykazania argumentów biblijnych potwierdzających Tradycję Katolicką. Słowa Matki Bożej do Bernadetty (kilka lat po ogłoszeniu dogmatu): „Ja jestem Niepokalane Poczęcie” stanowią potwierdzenie tej prawdy, ale nie są przyczyną jej ogłoszenia**. [Patrz także: "Tajemnica Maryi"]

4.   Jednakże  fakt,  że summa  nauki  Kościoła  stała  się  kompletna  wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła, nie przesądza w żaden sposób o tym, że Bóg przestał mówić do Swojego ludu, i że nie istnieje żaden obowiązek słuchania, kiedy przemawia. Istota proroctw późniejszych od Biblii nie polega na dorzucaniu czegokolwiek do nauki przejętej od Apostołów, ani na zaspakajaniu pobożnej ciekawości odnośnie rzeczy przyszłych. Proroctwa są raczej środkiem, za pomocą którego Bóg wyjaśnia, zachęca, podtrzymuje, kieruje i pociesza Kościół w jego trudnym pielgrzymowaniu ziemskim. Istotnie, wszystko, co Matka Boża mówi nam przez swych „widzących”, znajduje się już w Biblii. Problem jednak w tym, że lekceważymy sobie słowa Biblii, nie przejmujemy się jej orędziem, szukając mnóstwa rozmaitych wykrętów. W tej sytuacji jakże często ludzie się skarżą, że Bóg wydaje się być daleki; filozofowie wnoszą, że wszechświat jest zamknięty na Jego interwencje... Tymczasem nasz Bóg jest Bogiem żyjącym, w nieustannym kontakcie ze swoim ludem; nie trzyma się od nas na odległość głuchej ciszy, lecz przeciwnie: czuwa nieprzerwanie nad swoimi wybranymi, zachowuje ich i chroni w Swej Opatrzności. Niekiedy manifestuje Swe ojcowskie zatroskanie poprzez dar cudów, widzeń, objawień. Natchnione orędzia są sposobem ukazywania się nam Jego niewymownie życzliwej bliskości i mocy. Jakże więc ci, którym ofiarowane są te dary, nie byliby wezwani do ich przyjęcia? W przypowieści o uczcie, Jezus surowo osądził tych, którzy wzgardzili zaproszeniem Króla. Czy dzisiaj miało by być inaczej?

5. Przemawiający Bóg oczekuje od nas odpowiedzi wiary. Powszechnie dokonuje się rozróżnienia pomiędzy wiarą boską a wiarą ludzką. Tę pierwszą żywimy wobec autorytetu Bożego, wypowiadającego się przez Pismo św. i Tradycję Kościoła. Natomiast wiarą ludzką darzymy wszystko to, co słyszymy od ludzi i przyjmujemy za prawdziwe, w zależności od wiarygodności, jaką oni przedstawiają. Niektórzy sądzą, że w stosunku do treści objawień możemy żywić wyłącznie wiarę ludzką, która nie ma nic wspólnego z cnotą wiary, czyniącą z nas chrześcijan. W praktyce, z pomocą tego rozróżnienia próbuje się kompletnie marginalizować powagę orędzi Maryjnych. Dlaczego niby wiara, z jaką przyjmujemy współczesne orędzia Matki Bożej, nie miałaby być wiarą boską? Oczywiście, nie twierdzę, że treść objawień równorzędna jest oficjalnemu nauczaniu Kościoła, lecz przecież motyw naszej wiary jest ten sam: niewzruszony autorytet Boga, który w obydwu przypadkach jest Autorem orędzia.

6. W celu umocnienia naszej wiary, Bóg nie poprzestaje jedynie na zewnętrznych znakach, które przekonują nas o wiarygodności orędzi. Działa On także w sercach ludzkich poprzez Ducha Świętego, bo charyzmat proroctwa ma służyć pożytkowi duchowemu całej wspólnoty. Zobaczmy, co Jezus przyobiecał swym apostołom: „Pocieszyciel (...) zaświadczy o Mnie; lecz wy także świadczyć będziecie” (J 15, 26). Składając świadectwo przed Sanhedrynem, św. Piotr powiedział: „Jesteśmy świadkami tych wydarzeń, my, oraz Duch Święty, którego Bóg udziela tym, którzy są Jemu posłuszni” (Dz 5, 32). Kiedy więc Bóg mówi dzisiaj przez swych proroków, to nie przestaje potwierdzać ich świadectw zewnętrznych poprzez wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego w naszych sercach. W takiej sytuacji, zamykanie serca na orędzia równoważne jest z odrzuceniem Ducha Świętego. Nie tak samo, oczywiście, ma się rzecz z orędziem Ewangelii, które jest do całej ludzkości, a orędziami proroków późniejszych. Bywa tak, że ktoś zapoznaje się z orędziem autentycznie prorockim, lecz nie jest jego adresatem, a więc nie otrzymuje wewnętrznego świadectwa Ducha Świętego, które jest niezbędne do odpowiedzi wiary. Dla przykładu: św. proboszcz z Ars nie uwierzył początkowo Maksyminowi widzącemu Matkę Bożą w La Salette. Nie należy sądzić, że ten Święty zgrzeszył niedowiarstwem. Podobna sytuacja zaistnieć może i dzisiaj. Toteż jestem przekonany, że gdy dane orędzie jest skierowane do konkretnych osób, to Duch Święty będzie specjalnie działać w ich sercach. I w tej sytuacji, odrzucenie Jego łaski pociąga za sobą winę. Wszystko, co chciałbym tu powiedzieć, sprowadza się do jednego: kiedy Bóg do nas mówi kimkolwiek byłby posłaniec, którego używa zobowiązani jesteśmy do słuchania.

7. Niektórzy nie widzą żadnej trudności w akceptacji objawień, które zostały potwierdzone przez Kościół w przeszłości, lecz odrzucają wszelkie objawienia naszych czasów, jak te w Garabandal, Akita, Kibeho czy Medziugorje. Nie chcą nic słyszeć o Betanii (Wenezuela), Naju, Cold Springs, Kentucky czy Bloomington! Podobnie jak faryzeusze, którzy uważali się za wyznawców Mojżesza, lecz nie uznawali Jezusa, tak i oni: przyjmują bez oporów instytucje, w jakich wzrastali, lecz nie znoszą żadnej innowacji ze strony Boga. Tego typu postawa cechuje się wewnętrzną sprzecznością: nie opiera się na jakiejkolwiek logice wiary, lecz na tym, co moglibyśmy nazwać „zachowaniem instytucjonalistycznym”. Inaczej rzecz się ma z tymi, którzy uzależniają swą postawę od oficjalnej wypowiedzi Kościoła na temat autentyczności danego objawienia. Postawa ta zasługuje na pochwałę, lecz również nie jest pozbawiona ryzyka sprzeczności. Otóż, Kościół może się wypowiedzieć na podstawie jakości owoców wydawanych przez tych, którzy objawienie zaakceptowali w sercu. W miarę ujawniania się dobrych owoców, Kościół nie zabrania, a niekiedy zachęca do praktykowania danych form pobożności, co jest znakiem pośredniej akceptacji. Gdyby jednak wszyscy czekali na oficjalny werdykt, Kościół nigdy (!) nie miałby możliwości definitywnego wypowiedzenia się.

Czyżby Bóg przestał już do nas mówić?

Ks. A. Trojanowski, Miłujcie się, nr 5-8/1998

.

.

.

.

.

.