IV. Uczta ofiarna

Ojcze nasz

Teraz nie będziemy już więcej wracać do świętego Przeistoczenia, lecz przejdziemy do Komunii św., do osobistego zjednoczenia z Jezusem, z Bogiem. Oddanie się Boga nam, przez święte Przeistoczenie, chcemy odwzajemnić naszym oddaniem Jemu, aby być z Nim jednym. Matka-Kościół pragnie nam wskazać na wielkość tego nadchodzącego momentu i dozwala kapłanowi jako przedstawicielowi Ludu Bożego i z nim, i w nim nam wypowiadać: „Wezwani zbawiennym nakazem i oświeceni pouczeniem Bożym ośmielamy się mówić...” Dlatego Kościół zwraca uwagę na wielkość i głębię modlitwy, a w szczególności na tę Jezusową Modlitwę, przez którą czlowiek się oddaje i mówi: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie...”. Nie tylko dlatego, że Jezus nas tej modlitwy nauczył, lecz także dlatego, że człowiek przez jej słowa wyznaje swoją małość przed wielkim, cudownym Bogiem. Pierwotny Kościół zarządził, aby Lud Boży w czasie wypowiadania tej modlitwy upadał na twarz przed Bogiem dla wyrażenia najgłębszej czci. Czy nie powinniśmy przynajmniej wewnętrznie, tej leżącej pozycji zachować?